czwartek, 25 sierpnia 2016

249. Brian Lumley "Stracone lata"

Tytuł oryginału: „The lost years vol. 1”
Wydawnictwo: vis-a-vis/etiuda
Rok wydania: 2005
Tłumacz: Jarosław Rybski
Ilość stron: 616
Ocena: 4/6


Cóż… Kolejna książka Briana Lumleya za mną. Kolejny tom o Nekroskopie. Czy mi się ta seria jeszcze nie znudziła? Jakoś jeszcze nie. W każdym razie, jeśli macie 
w planach czytanie tej serii, to proponuję ominąć drugi akapit. No chyba że nie przeszkadza Wam poznanie kilku szczegółów dotyczących tego, o czym możemy przeczytać w książce.

Jakiś czas temu, po przeczytaniu jednego z wcześniejszych tomów martwiłam się, że w serii nie pojawi się już Harry. Miałam cichą nadzieję, że się mylę i że się pojawi. I oto jest. W tej części poznamy to, co przydarzyło się Harry’emu po tym, jak zniknęli Brenda i Harry Junior. A są to nie tylko bezskuteczne poszukiwania najbliższych mu osób. Są to także poszukiwania okrutnego mordercy mającego na sumieniu trzech policjantów. A żeby tego było mało Harry poznaje tajemniczą B. J., z którą spędza coraz więcej czasu i która jest (o czym Harry nie wie) niewolnicą Lorda Wampyrów Radu Lykana. A skąd Lord Wampyrów wziął się w naszym świecie? Z Krainy Gwiazd i to wieki temu. Jego historia też jest ciekawa, ale nie będę jej opowiadać. W końcu jest opisana w książce. ;)

Na pomysłowość Briana Lumleya nie mogę narzekać. Po raz kolejny jego proza wciągnęła mnie na tyle, że z zainteresowaniem czytałam każdą kolejną stronę i mam nieodparte wrażenie, że to jeszcze nie koniec perypetii z Radu Lykanem w tle. Wciąż podziwiam niezwykłe talenty Harry’ego. Trochę mnie, co prawda, irytował tym, że tak łatwo poddał się wpływowi B. J., ale… to pewnie ta hipnoza.

Muszę przyznać, że pomimo tego, że oprócz Radu Lykana (chociaż ten akurat niewiele robił w czasach współczesnych Harry’emu) w książce pojawiły się też inne wampiry, to nie pojawiło się dużo okrucieństwa, na które przybyszów z innego świata stać. Nie potraktuję to jako wady. Podejrzewam, że po prostu ostatnie słowo nie zostało powiedziane.

Ciekawa jestem, co będzie dalej.

2 komentarze: