sobota, 1 grudnia 2018

340. Podsumowanie - listopad 2018

Cóż, wychodzi na to, że moje blogowe życie toczy się od podsumowania do podsumowania. Możnaby pomyśleć, że popadłam w czytelniczą niechęć. Na szczęście tak źle nie jest, choć faktycznie były lepsze miesiące. Ale coś jednak czytam.

W listopadzie przeczytałam jedną książkę, a jest to powieść:


Cały czas mam zaczętą, choć odłożoną, Biblię i biografię autorstwa Małgorzaty I. Niemczyńskiej "Mrożek. Striptiz neurotyka".

Stosiki mi nie przybyły, więc nie pojawiają się w podsumowaniach. Nie wiem, czy grudzień będzie lepszy, ale żeby nie marudzić, to idę co nieco nadgonić. ;)

czwartek, 22 listopada 2018

339. W. E. B. Griffin "Śledczy"


Tytuł oryginału: „The Investigators”
Wydawnictwo: Zysk – S-ka
Rok wydania: 2018
Tłumacz: Ewa Wojtczak
Ilość stron: 772
Ocena: 5/6


W jednym z ostatnich postów przyznałam się, że czekam na tę książkę. W końcu do mnie dotarła, a kiedy już dotarła, to wprosiła się do przeczytania poza kolejnością. Czasem tak bywa, no nie? W każdym razie sięgnęłam sobie po kolejny tom serii o filadelfijskich policjantach. Ilość stron jest dość imponująca, ale że powieści Griffina łykam jak pelikan, to… No cóż.

Skoro mamy serię o policjantach, to rzecz jasna nie mogło zabraknąć przestępców maści wszelakiej. Nie zabrakło tu również skorumpowanych funkcjonariuszy. Ha, pojawili się nawet terroryści. Chociaż właściwie wszystkich ich możemy wrzucić do jednego wora. Nie samymi przestępcami jednak powieść żyje, bez prawych stróżów prawa nie byłoby śledztwa, a gdyby nie śledztwo, to zapewne nie byłoby tej powieści, na kartach której mamy przyjemność obserwować poszukiwania terrorystów wysadzających w powietrze uczelniane budynki i okradających banki. Sprytni byli, nie powiem, ale w każde działanie może wkraść się błąd. Nie powiem jaki. Dodam jedynie, że nie mniej sprytni (albo tak im się wydawało) byli handlarze narkotyków i wspomnieni skorumpowani gliniarze, których też mamy przyjemność (albo i nieprzyjemność, jak kto woli) tu poznać. Okazuje się, że nawet dobrze zakamuflowane skrytki mogą zostać znalezione przez policję i FBI.

Tak (owijając w bawełnę) przedstawia się książka. Nie chciałabym wdawać się w szczegółowe szczegóły, bo zainteresowany czytelnik dowie się wszystkiego i rozwiązywanie zagadki razem z policją straci cały urok. 

Powtarzałam już niejednokrotnie, że powieści Griffina lubię i na kolejne czekam z niecierpliwością, stąd być może moja opinia nie jest zbyt obiektywna. Jednak mimo wszystkich moich zachwytów i całej mojej sympatii do bohaterów nabrałam wątpliwości, które może nieco rozwieją się przy okazji kolejnej powieści z serii. O czym mówię, ktoś zapyta. Raczej o kim. Ofiarą moich wątpliwości jest Matt Payne, młody, fajny i inteligentny chłopak. Ale jakby nie było, wkurza mnie. Działa czasem tak nierozsądnie, że potrafiłby zepsuć wszystko. Aż miałabym ochotę mu powiedzieć: „Nie wariuj”. Ale biorąc pod uwagę fakt, że ostatecznie okazuje się, że jest bohaterem akcji…

Podsumowując nieco długą notkę muszę orzec, że to było kilka fajnych wieczorów z wciągającą lekturą. Znacie chyba wieczory pt. „Jeszcze dwie strony i kończę”. Pozostaje mi nieco zasmucić się, że książka już za mną, ale na pociechę kolejne książki (w tym jeszcze jeden Griffin) przede mną.

czwartek, 1 listopada 2018

338.Podsumowanie - październik 2018

Wiem, że właściwie każde podsumowanie miesiąca zaczynam od stwierdzenia, że nie wiem, kiedy ów miesiąc raczył minąć. Dzisiaj też nie wiem, więc może od razu przejdę do tematu głównego, czyli podsumowania. Choć wspomniane podsumowanie nie będzie zbyt długie.

W październiku przeczytałam tylko dwie książki, a są nimi:

16. "Łowcy przygód" Jerzego Marlicza
17. "Niebezpieczny poeta: Konstanty Ildefons Gałczyński" Anny Arno.

Jestem w trakcie czytania dwóch książek: "Śledczych" W. E. B. Griffina oraz Biblii.

Na półki do przeczytania przybyło mi kilka książek, o czym napisałam w tym poście.

Na Śląskich Targach Książki w tym roku niestety nie byłam, więc niestety nie mam się czym chwalić i czego podsumowywać. być może w przyszłym roku będzie lepiej.

A jaki będzie listopad?

wtorek, 16 października 2018

337. A w październiku na półkę przybyło

Dawno nie było miesiąca, który by tak obrodził w książki. Październik jeszcze trwa, a tu już tyle dobra przybyło. Co prawda w tym roku nie byłam na Śląskich Targach Książki, ale i tak byłam w Katowicach. Ze spotkania przywiozłam pięć książek:


- "Córeczkę" Agathy Christie;
 - "Zwot: jak zaczął się renesans" Stephena Greenblatta;
- "Wywołanie ogólne" Ryszarda Reicha;
- "13 pięter" Filipa Springera;
-"Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie" Joanna Kuciel-Frydryszak.

Wzięłam też w wyzwaniu urodzinowym na blogu "Na tropie Agathy" i wygrałam dwie książki jej autorstwa:


"Opowiedz, jak tam żyjecie" i "Cena geniuszu".

Kupiłam jedną książkę, na którą czekałam z pewną taką niecierpliwością:


"Śledczy" W. E. B. Griffina już są na mojej półce.

Do książki dołączona była zakładka:


Całkiem nieźle. :)


wtorek, 2 października 2018

336. Podsumowanie - wrzesień 2018

Październik sobie trwa, czas więc na drugie podsumowanie września. Co zdążyłam przeczytać, a czego jeszcze nie?

We wrześniu przeczytałam trzy książki:

13. "Przetrwają najpiękniejsi: Wszystko, co nauka mówi o ludzki pięknie" Nancy L. Etcoff

Wciąż jestem w trakcie "Niebezpiecznego poety" Anny Arno. Postanowiłam też wrócić do Biblii i ją także zaczęłam czytać.

W tym miesiącu nie wypożyczyłam żadnej książki, kupiłam za to jedną, którą pochwaliłam się tutaj.

poniedziałek, 1 października 2018

335. We wrześniu na półkę przybyło...

Wrzesień się skończył, czas na podsumowania miesiąca. Dzisiaj pierwsze z nich - stosikowe. Skromne, bo skromne, ale jest. :)

W tym miesiącu nie wypożyczyłam żadnej, za to kupiłam jedną. Jest nią (jak zresztą widać na załączonym obrazku:)) - "Kurtyna śmierci" W. E. B. Griffina.


Całkiem możliwe, że w październiku przybędzie do kolejki kolejna jego książka. :)

niedziela, 30 września 2018

334. Agatha Christie "Pora przypływu"


Tytuł oryginału: „Taken at the Flood”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2018
Tłumacz: Tadeusz Jan Dehnel
Ilość stron: 249
Ocena: 5/6


Wrzesień to dobry miesiąc na sięganie po kryminały Agathy Christie. W związku z tym po raz kolejny sięgnęłam po jej powieść. Tym razem czas na „Porę przypływu”, a śledztwo prowadzi niezastąpiony Herkules Poirot. A jeżeli pojawia się słynny detektyw, to jest i zagadka do rozwiązania. I tajemnicza śmierć…

Wiadomo, że nie chodzi o to, żeby zdradzać szczegóły i spoilerować, kto jest winien. Oczywiście w trakcie czytania nie rozwiązałam zagadki,  rozwiązanie musiał mi podać na tacy sam mistrz, ale za to z zaciekawieniem poznawałam rodzinę Cload i ich reakcje na ponowny ożenek jednego z braci Cload – Gordona. Ożenek, ożenkiem, ale niestety Gordon zginął, a że po ślubie nie zrobił odpowiedniego testamentu, to majątek, na który rodzina liczyła, wziął i przepadł na rzecz wdowy. I tu się zaczyna. Ale czy pani Gordonowa, która pojawiła się w życiu rodziny nie ma nic za uszami? No… Sprawdźcie sami.

Przyznam, że to jedna z tych powieści, które mnie zainteresowały i wciągnęły bez żadnego zbędnego „ale”. Nawet Herkules Poirot mnie nie złościł, po prostu rozwiązywał zagadkę i nawet przesadnie się przy tym nie wymądrzał. Z drugiej strony, choćby się wymądrzał, to i tak podziwiam jego przywiązanie do szczegółu i dociekliwość.

Co więcej mogę powiedzieć o tej powieści? Nie doszukałam się na szczęście niczego, co by mnie raziło. Nawet wszelkie wady rodziny Cload nie są denerwujące. Bo, czy gdyby byli kryształowi, to czy powieść by zyskała? Wątpię.  

  
Czy mogę coś dodać? Chyba nie. Poza tym, że z to jedna z tych książek, do których prawdopodobnie wrócę.
-----

Tekst został zamieszczony także tutaj: http://na-tropie-agathy.blogspot.com/

piątek, 21 września 2018

333. Agatha Christie "Pięć małych świnek"

Tytuł oryginału: „Five Little Pigs”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2013
Tłumacz: Izabella Kulczycka-Dąmbska
Ilość stron: 260
Ocena: 4/6

Od czasu do czasu spędzam wieczory z twórczością Agathy Christie. Nic nowego, prawda? Kilkanaście ostatnich wieczorów (bo czemu miałabym spotkania szybko kończyć) spędziłam z powieścią „Pięć małych świnek”. Śledztwo... Wiadomo, że będzie rozwiązane, skoro prowadzi go sam Herkules Poirot.

Zakładam, że miłośnicy Agathy Christie znają tę powieść. Albo dopiero poznają jej twórczość i rzeczona powieść będzie kolejną czytaną, więc może nie będę opowiadać fabuły, bo nie o to chodzi, nieprawdaż? Poza tym... Nie ma to jak domyślanie się, kto może być sprawcą. Teoretycznie wszystko jest wyjaśnione, bo do śmierci doszło przed szesnastoma laty, ale jednak coś niepokoi córkę nieżyjącej pary. A kto rozwieje wątpliwości, jeżeli nie słynny detektyw? W końcu jest najlepszy w swoim fachu. A że zmarły ojciec młodej klientki Herkulesa Poirota niejednokrotnie wdawał się w romanse… Miłość, zazdrość... Różnie się to może skończyć.

Historia, którą poznajemy w powieści, jest intrygująca. Tak… Wiem, że generalnie chwalę dzieła Agathy Christie, ale co będę się kryć i udawać, że mi się nie podoba. W tej powieści, podobnie jak w wielu innych, generalnie (tradycyjnie wręcz) podoba mi się to, że pisarka wywiodła mnie w pole. Ani chwili nudy, chociaż z drugiej strony są drobiazgi, których mi trochę zabrakło. Mam na myśli samą Karolinę Crale – wspomnianą już wyżej córkę Amyasa i Karoliny Crale. Nieco za mało się odzywa. Chciałabym wiedzieć co myśli o rozwiązaniu zagadki sprzed lat. I czy zbrodnia została odpowiednio ukarana. Ale czy ta informacja nie zepsułaby zakończenia? Sama nie wiem.

Cóż, to chyba nie jedyna powieść Agathy Christie, nad którą można nieco pogdybać. A może coś jednak przegapiłam? Detektyw ze mnie jednak marny…
                                    
 -----

Tekst został zamieszczony także tutaj: http://na-tropie-agathy.blogspot.com/

sobota, 1 września 2018

332. Podsumowanie - sierpień 2018

Co miesiąc obiecuję sobie, że kolejny miesiąc będzie lepszy... Bardziej imponujący... Przeczytam więcej. A tu klops, tylko jedna książka przeczytana:

12. "Książka o czytaniu czyli resztą dopisz sam" Justyny Sobolewskiej

Zaczęte mam dwie, a są nimi:

"Niebezpieczny poeta: Konstanty Ildefons Gałczyński" Anny Arno
i
"Przetrwają najpiękniejsi: Wszystko, co nauka mówi o ludzkim pięknie Nancy L. Etcoff.

Nic nie kupiłam, nie odwiedziłam też biblioteki. Odwiedziłam za to Katowice i biblionetkowe spotkanie, z którego przywiozłam kilka książek. A chwaliłam się nimi w tym poście

A czy wrzesień będzie lepszy? Okaże się.

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

331. Do kolejki książki przybyły, czyli stosik po raz kolejny

Wczoraj po raz kolejny odwiedziłam Katowice i oczywiście jak zwykle wróciłam z książkami. Byłabym szczerze zdziwiona, gdyby było inaczej. Pożyczyłam i przywiozłam cztery książki, a są nimi:






- "Furie i inne groteski" Marcina Szczygielskiego;
- "Raczej szczęśliwy niż nie" Adama Silvery;
- "Córka Izebel" Wilkie Collins;
- "Książka o czytaniu, czyli resztę dopisz sam" Justyny Sobolewskiej.

Ostatnią książkę zaczęłam już czytać i się wciągnęłam. Czy pozostałe są równie wciągające? Zobaczymy, czy mnie przekonają. ;)