wtorek, 16 października 2018

337. A w październiku na półkę przybyło

Dawno nie było miesiąca, który by tak obrodził w książki. Październik jeszcze trwa, a tu już tyle dobra przybyło. Co prawda w tym roku nie byłam na Śląskich Targach Książki, ale i tak byłam w Katowicach. Ze spotkania przywiozłam pięć książek:


- "Córeczkę" Agathy Christie;
 - "Zwot: jak zaczął się renesans" Stephena Greenblatta;
- "Wywołanie ogólne" Ryszarda Reicha;
- "13 pięter" Filipa Springera;
-"Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie" Joanna Kuciel-Frydryszak.

Wzięłam też w wyzwaniu urodzinowym na blogu "Na tropie Agathy" i wygrałam dwie książki jej autorstwa:


"Opowiedz, jak tam żyjecie" i "Cena geniuszu".

Kupiłam jedną książkę, na którą czekałam z pewną taką niecierpliwością:


"Śledczy" W. E. B. Griffina już są na mojej półce.

Do książki dołączona była zakładka:


Całkiem nieźle. :)


wtorek, 2 października 2018

336. Podsumowanie - wrzesień 2018

Październik sobie trwa, czas więc na drugie podsumowanie września. Co zdążyłam przeczytać, a czego jeszcze nie?

We wrześniu przeczytałam trzy książki:

13. "Przetrwają najpiękniejsi: Wszystko, co nauka mówi o ludzki pięknie" Nancy L. Etcoff

Wciąż jestem w trakcie "Niebezpiecznego poety" Anny Arno. Postanowiłam też wrócić do Biblii i ją także zaczęłam czytać.

W tym miesiącu nie wypożyczyłam żadnej książki, kupiłam za to jedną, którą pochwaliłam się tutaj.

poniedziałek, 1 października 2018

335. We wrześniu na półkę przybyło...

Wrzesień się skończył, czas na podsumowania miesiąca. Dzisiaj pierwsze z nich - stosikowe. Skromne, bo skromne, ale jest. :)

W tym miesiącu nie wypożyczyłam żadnej, za to kupiłam jedną. Jest nią (jak zresztą widać na załączonym obrazku:)) - "Kurtyna śmierci" W. E. B. Griffina.


Całkiem możliwe, że w październiku przybędzie do kolejki kolejna jego książka. :)

niedziela, 30 września 2018

334. Agatha Christie "Pora przypływu"


Tytuł oryginału: „Taken at the Flood”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2018
Tłumacz: Tadeusz Jan Dehnel
Ilość stron: 249
Ocena: 5/6


Wrzesień to dobry miesiąc na sięganie po kryminały Agathy Christie. W związku z tym po raz kolejny sięgnęłam po jej powieść. Tym razem czas na „Porę przypływu”, a śledztwo prowadzi niezastąpiony Herkules Poirot. A jeżeli pojawia się słynny detektyw, to jest i zagadka do rozwiązania. I tajemnicza śmierć…

Wiadomo, że nie chodzi o to, żeby zdradzać szczegóły i spoilerować, kto jest winien. Oczywiście w trakcie czytania nie rozwiązałam zagadki,  rozwiązanie musiał mi podać na tacy sam mistrz, ale za to z zaciekawieniem poznawałam rodzinę Cload i ich reakcje na ponowny ożenek jednego z braci Cload – Gordona. Ożenek, ożenkiem, ale niestety Gordon zginął, a że po ślubie nie zrobił odpowiedniego testamentu, to majątek, na który rodzina liczyła, wziął i przepadł na rzecz wdowy. I tu się zaczyna. Ale czy pani Gordonowa, która pojawiła się w życiu rodziny nie ma nic za uszami? No… Sprawdźcie sami.

Przyznam, że to jedna z tych powieści, które mnie zainteresowały i wciągnęły bez żadnego zbędnego „ale”. Nawet Herkules Poirot mnie nie złościł, po prostu rozwiązywał zagadkę i nawet przesadnie się przy tym nie wymądrzał. Z drugiej strony, choćby się wymądrzał, to i tak podziwiam jego przywiązanie do szczegółu i dociekliwość.

Co więcej mogę powiedzieć o tej powieści? Nie doszukałam się na szczęście niczego, co by mnie raziło. Nawet wszelkie wady rodziny Cload nie są denerwujące. Bo, czy gdyby byli kryształowi, to czy powieść by zyskała? Wątpię.  

  
Czy mogę coś dodać? Chyba nie. Poza tym, że z to jedna z tych książek, do których prawdopodobnie wrócę.
-----

Tekst został zamieszczony także tutaj: http://na-tropie-agathy.blogspot.com/

piątek, 21 września 2018

333. Agatha Christie "Pięć małych świnek"

Tytuł oryginału: „Five Little Pigs”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2013
Tłumacz: Izabella Kulczycka-Dąmbska
Ilość stron: 260
Ocena: 4/6

Od czasu do czasu spędzam wieczory z twórczością Agathy Christie. Nic nowego, prawda? Kilkanaście ostatnich wieczorów (bo czemu miałabym spotkania szybko kończyć) spędziłam z powieścią „Pięć małych świnek”. Śledztwo... Wiadomo, że będzie rozwiązane, skoro prowadzi go sam Herkules Poirot.

Zakładam, że miłośnicy Agathy Christie znają tę powieść. Albo dopiero poznają jej twórczość i rzeczona powieść będzie kolejną czytaną, więc może nie będę opowiadać fabuły, bo nie o to chodzi, nieprawdaż? Poza tym... Nie ma to jak domyślanie się, kto może być sprawcą. Teoretycznie wszystko jest wyjaśnione, bo do śmierci doszło przed szesnastoma laty, ale jednak coś niepokoi córkę nieżyjącej pary. A kto rozwieje wątpliwości, jeżeli nie słynny detektyw? W końcu jest najlepszy w swoim fachu. A że zmarły ojciec młodej klientki Herkulesa Poirota niejednokrotnie wdawał się w romanse… Miłość, zazdrość... Różnie się to może skończyć.

Historia, którą poznajemy w powieści, jest intrygująca. Tak… Wiem, że generalnie chwalę dzieła Agathy Christie, ale co będę się kryć i udawać, że mi się nie podoba. W tej powieści, podobnie jak w wielu innych, generalnie (tradycyjnie wręcz) podoba mi się to, że pisarka wywiodła mnie w pole. Ani chwili nudy, chociaż z drugiej strony są drobiazgi, których mi trochę zabrakło. Mam na myśli samą Karolinę Crale – wspomnianą już wyżej córkę Amyasa i Karoliny Crale. Nieco za mało się odzywa. Chciałabym wiedzieć co myśli o rozwiązaniu zagadki sprzed lat. I czy zbrodnia została odpowiednio ukarana. Ale czy ta informacja nie zepsułaby zakończenia? Sama nie wiem.

Cóż, to chyba nie jedyna powieść Agathy Christie, nad którą można nieco pogdybać. A może coś jednak przegapiłam? Detektyw ze mnie jednak marny…
                                    
 -----

Tekst został zamieszczony także tutaj: http://na-tropie-agathy.blogspot.com/

sobota, 1 września 2018

332. Podsumowanie - sierpień 2018

Co miesiąc obiecuję sobie, że kolejny miesiąc będzie lepszy... Bardziej imponujący... Przeczytam więcej. A tu klops, tylko jedna książka przeczytana:

12. "Książka o czytaniu czyli resztą dopisz sam" Justyny Sobolewskiej

Zaczęte mam dwie, a są nimi:

"Niebezpieczny poeta: Konstanty Ildefons Gałczyński" Anny Arno
i
"Przetrwają najpiękniejsi: Wszystko, co nauka mówi o ludzkim pięknie Nancy L. Etcoff.

Nic nie kupiłam, nie odwiedziłam też biblioteki. Odwiedziłam za to Katowice i biblionetkowe spotkanie, z którego przywiozłam kilka książek. A chwaliłam się nimi w tym poście

A czy wrzesień będzie lepszy? Okaże się.

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

331. Do kolejki książki przybyły, czyli stosik po raz kolejny

Wczoraj po raz kolejny odwiedziłam Katowice i oczywiście jak zwykle wróciłam z książkami. Byłabym szczerze zdziwiona, gdyby było inaczej. Pożyczyłam i przywiozłam cztery książki, a są nimi:






- "Furie i inne groteski" Marcina Szczygielskiego;
- "Raczej szczęśliwy niż nie" Adama Silvery;
- "Córka Izebel" Wilkie Collins;
- "Książka o czytaniu, czyli resztę dopisz sam" Justyny Sobolewskiej.

Ostatnią książkę zaczęłam już czytać i się wciągnęłam. Czy pozostałe są równie wciągające? Zobaczymy, czy mnie przekonają. ;)

środa, 1 sierpnia 2018

330. Podsumowanie - lipiec 2018

Nie wiem jak Wy, ale kiedy spojrzałam w kalendarz, to się przeraziłam. Kolejny miesiąc za nami, czy Wam też tak szybko czas ucieka?

Może żeby się nad tym przesadnie nie roztkliwiać przejdę od razu do tego, co mi ostatnio w tym blogowym przybytku przychodzi, czyli podsumowania.

Przeczytałam dwie książki (nie wiem, czy to godny chwalenia się wyczyn). Są nimi:

11. "Białe kruki" Christera Mjaseta

Zaczęłam czytać książkę Anny Arno "Niebezpieczny poeta: Konstanty Ildefons Gałczyński". Całkiem ciekawie się zapowiada.

W tym miesiącu też, o dziwo, kupiłam i pożyczyłam książki. Pisałam o nich w tym poście.

Krótko, bo krótko, ale zawsze do przodu.

poniedziałek, 16 lipca 2018

329. Agatha Christie "Noc i ciemność"


Tytuł oryginału: „Endless Night”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2017
Tłumacz: Anna Mencwel
Ilość stron: 222
Ocena: 4/6


Niezmiennie lubię prozę Agathy Christie. Nie muszę tego powtarzać za każdym razem, ale jakoś czynność ta sprawia mi satysfakcję i powtarzać będę. No cóż... nie będę ukrywać, wieczory z jej kryminałami są jakieś takie… fajne (żeby nie szukać słów wyszukanych). Nie bez powodu od czasu do czasu zaopatruję w jej powieści. A że wśród owych zakupionych znalazła się też "Noc i ciemność".

Co prawda śledztwa tym razem nie prowadzi panna Marple, ani najlepszy na świecie detektyw (wiemy który), ale przestępstwo musi być. Zakładam, że sympatycy twórczości Królowej Kryminału pamiętają historię, którą możemy znaleźć na kartach powieści. Tym, którzy nie znają, w telegraficznym skrócie powiem, że oto mamy niezbyt bogatego bohatera, który znajduje ogłoszenie o sprzedaży posiadłości o intrygującej nazwie Wieże (choć miejscowi wiedzą lepiej, że jest to Cygańskie Gniazdo), a po jakimś czasie poznaje uroczą i obłędnie zamożną dziewczynę, z którą się żeni… Przypadek? No właśnie. Gdybyśmy mówili o tkliwym romansie z happy endem, to zapewne byłby to Harlequin, a tu jednak nie… Ale nie wdawajmy się w szczegóły, można je znaleźć na własną rękę.

Łatwo się domyślić, że na szczęśliwe zakończenie nie liczyłam. Nadzieję miałam za to na świetną intrygę, niebywałe przestępstwo, straszną zbrodnię. No wiadomo. Cóż… Zawsze autorka nieco mnie przechytrzy, bo nigdy do końca nie wiem jak przestępca popełnił przestępstwo oraz kto nim jest.  I zawsze to jest plus.

I muszę się przyznać. Jeśli chodzi o kryminały Agathy Christie, to zdecydowanie wolę te z którymś ze słynnych detektywów, coś jednak w nich jest. Bez nich zawsze czuję niedosyt, ale sama „Noc i ciemność” jest dość intrygująca, chociaż głównego bohatera z przyjemnością zamknęłabym w lochu. Irytujący facet od początku do końca. A jeżeli czegoś na serio mi zabrakło, to cygańskiej tajemnicy. W Cygańskim Gnieździe mogłam się jej spodziewać….

-----

Tekst został zamieszczony także tutaj: http://na-tropie-agathy.blogspot.com/

piątek, 13 lipca 2018

328. Na półkę w lipcu przybyło...

Dawno nie pojawiło się tu nic oprócz postów podsumowujących. Może czas na nieco większą aktywność w blogosferze i czemu by nie zacząć od przechwałek.

A zacznę od dwóch książek wyszperanych na biedronkowej półce:


- "Pora przypływu" Agathy Christie;
- "Małe wielkie rzeczy" Jodi Picoult.

I przywiezione pożyczone ze spotkania w Katowicach:






- "Higieniści" Macieja Zaremby Bielawskiego;
- "... i wieloryb wysadził Jonasza na ląd" Vitusa B. Dröschera;
- "Czarny anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk" Angeliki Kuźniak i Eweliny Karpacz-Oboładze;
- "Beduinki na instagramie. Moje życie w Emiratach" Aleksandry Chrobak;
- "Odyseja kota imieniem Homer" Gwena Coopera;
- "1945. Wojna i pokój" Magdalenay Grzebałowskiej.

I chyba muszę się teraz postarać nieco bardziej i czytać więcej niż jedną książkę na miesiąc. :)