poniedziałek, 28 stycznia 2013

2. Gustaw Morcinek "Ondraszek"

Wydawnictwo: Czytelnik
Rok wydania: 1954
Ilość stron: 466
Ocena: 5/6

Zanim sięgnęłam po książkę Gustawa Morcinka, o tytułowym bohaterze nie wiedziałam nic. Właściwie nigdy nic na jego temat nie szukałam, może tylko gdzieś kiedyś znalazłam jakąś wzmiankę, ale jakoś najwidoczniej mi umknęła. Ale nie o tym ta notka.
W przedmowie książki, którą napisał sam autor, znajduję: „Powieść pod tytułem Ondraszek powstała jak każda inna książka. To znaczy: z materiałów, życia, twórczej fantazji, pracy, ślęczenia nad starymi szpargałami i z wielu innych rzeczy. Jedną z nich, może najważniejszą, było pragnienie, żeby legendę śląską o zbójnickiej swobodzie i chłopskiej tęsknocie za wolnością przekazać ludziom, którzy o tych sprawach mało wiedzą.”[1].
Powstała książka interesująca. Przyznam, że w niektórych momentach mnie znużyła, ale tych momentów było niewiele i nie wpłynęły znacząco na ogólną ocenę książki. Może to przez język, jakim napisana jest książka. Sporo tu określeń staropolskich, obcych i gwarowych słów i zwrotów. Ale nie, nie mam zamiaru krytykować języka. Całkiem możliwe, że gdyby była napisana językiem współczesnym, to byłaby to dla książki strata.
W książce całkiem ciekawie przedstawione są stosunki społeczne i obyczajowe oraz wierzenia  przełomu XVII i XVIII. Z każdego kąta może wyskoczyć Złyduch czy inny diabeł, nigdy też nie wiadomo, gdzie czai się portasz i nie wiadomo, kim tak naprawdę była Baba Luca. A sami bohaterowie? Właściwie każdy ma swoje wady i zalety, ale dzięki temu nie są nudni. Przyznam też, że moją największą sympatię wzbudził sprytny Braciszek. Najmniejszą zaś czarny charakter - Juraszek.
 A co mnie też zainteresowało? Spotkanie Ondraszka z Janosikiem. Nie trwało długo, ale wystarczyło, żeby mnie zachęcić do poszukania książki o samym Janosiku, ale nie o tym teraz.
Czy warto książkę przeczytać? Sądzę, że warto. Ciekawe tylko, czy sam Ondraszek doczeka się, podobnie jak Janosik, filmowej historii.




[1] Gustaw Morcinek „Ondraszek”, wyd. Czytelnik, Warszawa 1954, s. 5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz